Dyskretny make-up no make-up

452_10Kobiety wydają się być nieco bardziej uprzywilejowane, niż mężczyźni, jeśli chodzi o dbałość o urodę. Dysponujemy bowiem potężną bronią – makijażem, przy pomocy którego możemy zarówno podkreślić atuty rysów twarzy – wyeksponować wyjątkową oprawę oczu lub podkreślić wyraziste kości jarzmowe, ale i poprawić niedoskonałości urody – zamaskować zmiany skórne, wyszczuplić krągłe policzki czy uzupełnić nieco wybrakowany rysunek brwi. Wiele jest okazji sprzyjających prezentowaniu się w pełnym, intrygującym makijażu – eksperymentować możemy przygotowując się do mniej lub bardziej eleganckich wyjść, szykując się do pracy czy po prostu na co dzień, jeśli tylko jesteśmy wystarczająco odważne. Istnieją jednak pewne okoliczności, kiedy wypada pokazać się w subtelnym make-up’ie, a właściwie… wyglądać, jakby nie nosiło się makijażu w ogóle. Co jednak, jeśli jesteśmy naprawdę przyzwyczajone do kosmetyków kolorowych, a całkowita rezygnacja z ich zastosowania w znacznym stopniu uszczupli pokłady naszej pewności siebie? Przedstawiamy dziś make up no make up – makijaż, który istnieje, choć niewprawne oko uzna naszą cerę za zupełnie nagą. Dzięki temu pozostajemy dyskretnie upiększone, a przy tym wciąż wyglądamy naturalnie, świeżo i dziewczęco.

W make-up no make-up szczególne starania przykładamy do odpowiedniego przygotowania cery – skóra powinna bowiem prezentować się niemal tak, jak stworzyła ją natura, zależy nam jednak na zdrowej i estetycznej aparycji – nie chcemy widocznych wyprysków, rozszerzonych porów, blizn po zmianach trądzikowych czy popękanych naczynek. Przed nałożeniem makijażu warto więc wykonać peeling (grubo-, drobnoziarnisty lub enzymatyczny – w zależności od potrzeb cery), a potem gruntownie nawilżyć skórę maseczką i kremem, który odżywia, ale nie obciąża – dzięki temu pozbędziemy się martwego naskórka i suchych skórek, które podkreślałyby fakt użycia kosmetyków kolorowych. Postarajmy się jednak zrezygnować z podkładu – wybierzmy raczej dobrze kryjący i długotrwały korektor. Najlepiej jeśli zastosujemy go punktowo – nałożymy tylko w miejscach, które potrzebują kamuflażu. Na wygładzonej i dobrze nawilżonej cerze korektor z pewnością łatwo się wtopi i nie pozostanie widoczny (do aplikacji wykorzystajmy palce – ciepło skóry wpłynie na plastyczność kosmetyku). Warto również delikatnie, ale nie nachalnie zamaskować cienie pod oczami – wystarczy odrobina płynnego rozświetlacza. Zrezygnujmy z różu i bronzera w kamieniu – pudrowa konsystencja wydaje się być nieco ciężka. Na rynku dostępne są róże oraz bronzery w kremie, które wystarczy tylko odpowiednio rozblendować na twarzy palcem, a potem cieszyć się zdrowym wyglądam.

Następnie cerę delikatnie oprószmy pudrem, który nada skórze naturalne, ale matowe i schludne wykończenie.
Oczy? Postawmy na naturalność. To nie czas na dramatyczne smoky eyes i kreski w stylu retro. Wystarczy delikatne podkreślenie linii wodnej górnej (!) powieki szarą lub brązową kreską a potem subtelne wytuszowanie górnych rzęs maskarą. Ewentualne ubytki w rysunku brwi wypełnijmy popielatym cieniem lub kredką, a włoski utrwalmy woskiem. Na usta wystarczy delikatny, bezbarwny błyszczyk i… jesteśmy już gotowe, a co najważniejsze – pozostajemy naturalne!